Odnowienie ślubów zakonnych /25 marca 2015r./

Zdjęcie

W dzisiejsze święto Zwiastowania w naszej parafii obyła się niecodzienna uroczystość. Otóż nasze Siostry Szarytki odnawiały śluby zakonne . Do tej pory zawsze, odbywało się to w cichości domu zakonnego w kaplicy. W tym roku po raz pierwszy Siostry odnawiały swe śluby w kościele parafialnym podczas Mszy św. Na kolejny rok, jak Maryja przy Zwiastowaniu, powiedziały Bogu: „oto ja służebnica pańska”. 

 

 

 

 

Rekolekcje wielkopostne /13-15 marca 2015 r./

Zdjęcie

Nawracajcie się i wierzcie w ewangelie- to przesłanie tegorocznych rekolekcji, w okresie Wielkiego Postu.
Prowadził je ks. dr Antoni Michno. Przez trzy dni słowa Boże przez usta rekolekcjonisty trafiały do serc i umysłu.
W pierwszym dniu trzeba było zastanowić się nad własną wiarą. W drugim dniu rekolekcjonista uzmysłowił nam nasze słabości . Z kolei w trzecim dniu delikatnie, aczkolwiek mocą Chrystusowej wiary, ukazał jak ważne jest ciągłe nawracanie się ku Światłu Bożemu.
Zdjęcie

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Środa Popielcowa 18.II.2015r.

Wielki Post -18 lutego 2015 r.

Zdjęcie

Czas podjąć wysiłek nawracania swego ducha


 Przed nami czterdzieści dni przygotowania do ponownego przeżycia uroczystości Wielkiego Czwartku, Piątku i Wielkiej Niedzieli. W pierwszym dniu Wielkiego Postu, w Popielec, Kościół posługuje się prostym ale bardzo wymownym znakiem popiołu. Człowiek to ciało i duch. Ciało jest częścią ziemi. Z ziemi pochodzi i do ziemi wraca.
Ale człowiek to nie tylko ciało. Człowiek to także duch. Duch pochodzi od Boga i do Boga wraca. Wielki Post, który dziś rozpoczynamy, jest dla nas przypomnieniem, że duch jest ważniejszy niż ciało, że duch ma nad naszym ciałem panować. Znakiem tego panowania ducha nad ciałem są nasze wielkopostne wyrzeczenia. Ograniczyliśmy dziś posiłki, aby pokazać, że duch jest mocniejszy niż ciało. Taki jest chrześcijański sens postu. Człowiek wobec siebie i wspólnoty pokazuje, że jego duch jest mocniejszy, że jego ciało jest mu podległe. Każdy robi inne postanowienie: jeden rezygnuje z palenia papierosów całkowicie lub znacznie je ogranicza, drugi rezygnuje do Wielkiej Niedzieli z picia alkoholu, trzeci na czas Wielkiego Postu wyłącza telewizor, a zaoszczędzone godziny przeznacza na lekturę dobrej książki lub prasy, czwarty wstaje dziesięć minut wcześniej niż zwykle po to, aby porządnie odmówić poranną modlitwę. To są małe gesty, ale mają wielkie znaczenie, ponieważ praktycznie dzień po dniu przez czterdzieści dni dowodzą, że duch jest mocniejszy niż ciało.
 Święty Jan Paweł II, w jednym ze swych orędzi na Wielki Post, napisał: „Wzywam każdego chrześcijanina, aby dał widzialne świadectwo swego osobistego nawrócenia przez konkretny gest miłości okazanej człowiekowi w potrzebie, dostrzegając w nim oblicze Chrystusa, który jakby specjalnie do niego kieruje słowa: «Byłem ubogi, byłem opuszczony, a ty mnie przyjąłeś»”.
Wielki Post jest gorącym wezwaniem do świętości, do dokonania chociaż raz w roku bilansu zdrowia duchowego, przeglądu życia, powrotu na drogę prowadzącą do Boga, do ładu we mnie, w mojej rodzinie, w moim sercu i sumieniu. Błogosławiony Paweł Giustiniani padł na kolana w pierwszym dniu Wielkiego Postu i wołał: „Panie Jezu, oddaliłem się nie tylko od Ciebie, ale i od siebie samego. Pomóż mi powrócić do siebie, abym stamtąd mógł podążać ku Tobie. Daj mi poznać moje ciemności, ażebym szukał Twojego światła”.
Niech to wołanie i modlitwa stanie się i naszą postawą, naszym działaniem, naszym nawracaniem się.

 /Ks. Grzegorz Kowalczyk/
 

Uroczystość Objawienia Pańskiego /6 stycznia 2015r./

Zdjęcie

Homilia Ks. Grzegorza Kowalczyka

 

OBJAWIENIE PAŃSKIE
 Gdyby komuś powiedzieć, że przy narodzeniu Jezusa Mędrców nie było, to pewno szczerze by się zdziwił. To tradycja, skądinąd piękna, każe nam w betlejemskiej szopce, obok Józefa i Maryi, umieszczać postaci Trzech Królów.
 Ostatnimi czasy jeszcze jeden zwyczaj tworzy się na naszych oczach. W wielu miastach, miasteczkach i wioskach szóstego stycznia kroczą ulicami orszaki Trzech Króli. To też piękny zwyczaj, tradycja czy jak tam to nazwać. I niech ona będzie. Byle w tym wszystkich nie przegapić Boga, który daje się odnaleźć temu, kto Go szuka.
Ubiegłego roku, znajomy wrócił w tym dniu z miasta gdzie taki orszak przechodził. Gdy go zapytałem, w zasadzie zdawkowo: „Jak było?” – odpowiedział całkiem poważnie: „Było to widowisko piękne i pełne niewierzących chrześcijan”. Pytam, już z zaciekawieniem: „Skąd takie wrażenie?” A on mi tłumaczy: „Spotkałem tam moich przyjaciół, chrześcijan. Pytam ich, ot tak zwyczajnie: byliście już w kościele na Mszy, czy dopiero pójdziecie? A oni na to, że dzisiaj nie idą, bo nie mają czasu; będą na orszaku; mają rolę”.
Zrozumiałem, co miał na myśli mówiąc, że to piękne widowisko, pełne niewierzących chrześcijan, którym Bóg gdzieś się zapodział, schowany za woalem pięknego zwyczaju.
 O co więc chodzi w tym Pańskim Objawieniu?
Chodzi o to, aby wciąż uczyć się rozpoznawać przychodzącego Boga. Rozpoznawać Go w znakach czasu i w drugim człowieku.
Trudne i niemożliwe było to dla Heroda i ówczesnej Jerozolimy. Trudne ale możliwe było dla Mędrców. Trudne to było nawet dla Apostołów, choćby dla Piotra, kiedy usłyszał cierpkie: „Zejdź mi z oczu szatanie”.
 Objawienie Pańskie dobitnie pokazuje dwa rodzaje ludzi, którzy mają blisko Boga. Jedni, to ci których reprezentuje Herod i jego świta. Mieli wszystko co potrzebne żeby odnaleźć Mesjasza. Mieli proroków, pisma i tych, którzy umieli je odczytywać. Ale oni wcale nie szukali. Wieść o Mesjaszu jedynie ich przeraziła.
Jest też inna grupa ludzi. Reprezentują ją Mędrcy – poganie, którzy mimo, iż nie mieli proroków i pism zapowiadających Mesjasza, zaczęli szukać Króla odczytując znaki.
Sprawdza się powiedzenie znawców duchowości: „Kto szuka Boga, już Go znalazł”. Oto Bóg pozwala się odnaleźć tym, którzy Go pragną.
Ludzie byle jacy, oziębli, cyniczni, wyrachowani, żyjący w egoizmie – choćby Jezus stanął przed nimi i powiedział: to Ja Jestem, nie rozpoznają Go jako Boga. Odczytają Go tak, jak Herod; jako zagrożenie dla siebie , dla swojej bylejakości, dla swojego duchowego dziadostwa.
 Mędrcy swoją postawą dają nam jeszcze jedną lekcję. „Gdy znaleźli Dziecię, inną drogą wrócili do siebie”.
Gdy spotkanie twoje z Bogiem jest autentyczne, nie możesz już żyć jak dawniej; musisz wrócić inną drogą. Czyli, jeśli jesteś naprawdę chrześcijaninem i odnalazłeś Boga w sobie, to nie możesz sobie pozwolić na nienawiść w sercu, na prawo zemsty, na żywienie urazy, na nieumiejętność przebaczania.
Jeśli jesteś naprawdę chrześcijaninem, to nie możesz iść drogą wyrachowania wyrażonego choćby w stwierdzeniu: Chrystus tak, Kościół nie; albo: Msza w niedzielę tak, bo taki zwyczaj, ale moralność jak należy, to już nie.
 Dla wierzącego prawdziwie człowieka, droga pogaństwa i bezbożności nie jest właściwą drogą.
Dla wierzącego prawdziwie człowieka, jedynie właściwą drogą jest droga do świętości. Chociaż często trudna, bardzo trudna ale możliwa.

                                                                                                                                    Ks. Grzegorz Kowalczyk   
 

 

Subskrybuje zawartość